Relacje z Wydarzeń, Strona Główna

Zamykamy 22. Forum Kina Europejskiego Cinergia

Wszystko, co dobre kiedyś się kończy. 22. Forum Kina Europejskiego Orlen Cinergia dobiegło końca. Za nami dziesięć pełnych emocji i wrażeń dni, podczas których mogliśmy obejrzeć interesujące produkcje oraz spotkać się z inspirującymi ludźmi świata filmu.

Podczas sobotniej gali zamknięcia podsumowano tegoroczną edycję. Przede wszystkim przyznane zostały nagrody. Festiwalowy Złoty Glan powędrował do Andrzeja Chyry oraz Nigela Kennedy’iego; Jakub Gierszał odebrał nagrodę Monopolis; spośród filmów konkursowych, publiczności najbardziej przypadły do gustu Sami Blood Amandy Kernell oraz Twój Vincent Doroty Kobieli i Hugh Welchmana. Jury miało nieco odmienne zdanie. Wygrały Bliskość Kantiemira Bałagowa i Serce miłości Łukasza Rondudy.

Jak co roku, Forum przyciągnęło znanych filmowców. Niezaprzeczalną gwiazdą tegorocznej edycji był mistrz włoskiego horroru, Dario Argento. Była to jego pierwsza wizyta w Polsce. Na spotkania z nim, które odbyły się na Wydziale Filologicznym Uniwersytetu Łódzkiego oraz w kinie Helios, przybyli tłumnie miłośnicy jego twórczości – zarówno ci z Polski, jak i z zagranicy. Kolejną interesującą i wyjątkową pozycją w tegorocznym harmonogramie był koncert 3 Dźwięki Komedy, który odbył się w Kościele Ewangelicko-Augsburskim św. Mateusza. Nie była to jedyna gratka dla miłośników muzyki, gdyż dzień później, w sobotę, w Radiu Łódź zagrano koncert Celuloid. Dużym zainteresowaniem cieszył się również cykl Czeski Chillout.

Festiwal obfitował w wiele znakomitych tytułów, które poruszyły serca publiczności. Nam najbardziej w pamięć zapadły następujące filmy: nawiązujący do tradycji niemieckiego ekspresjonizmu Todmachine; Atak paniki, stanowiący doskonałą, inteligentną czarną komedię; Człowiek z magicznym pudełkiem, choć sama fabuła nie jest zbyt skomplikowana, to sposób jej opowiedzenia całkowicie nas urzekł; The Disaster Artist, pełne miłości podejście do kina kultu oraz Photon, z genialną narracją Andrzeja Chyry.

Nie ma co rozpaczać nad zakończonym Forum. Kolejna edycja rozpocznie się 28 listopada 2018 roku. Za rok widzimy się w kinie!

Autorstwo: Paulina Januszewska i Justyna Szaferska

Reklamy
Relacje z Wydarzeń, Strona Główna

Pokaz specjalny „Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie” i spotkanie z Katarzyną Smutniak

W ostatni dzień 22. FKE Orlen Cinergia publiczność miała okazję poznać „znaną nieznaną” – jak Diana Dąbrowska, prowadząca spotkanie z aktorką, określiła Katarzynę Smutniak. Jest to kolejna jej wizyta w Łodzi – trzy lata temu aktorka odebrała główną festiwalową nagrodę, Złotego Glana. Spotkanie poprzedziło pokaz tegorocznego przeboju polskich kin, „Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie”.

Na początku Smutniak odkryła przed publicznością zakulisową sferę powstawania filmu. Realizacja dzieła Paolo Genovese trwała aż cztery tygodnie, zamiast planowanych dwóch. Aktorka wspomniała, że na stole, przy którym obsada spędziła cały miesiąc, stały znienawidzone po pewnym czasie przez wszystkich pulpeciki oraz sok porzeczkowy imitujący wino. Smutniak wyznała że, praca przy tym projekcie, wiązała się nie tylko ze spożywaniem wciąż tych samych posiłków, ale również z nieustającym powtarzaniem podobnych czynności i gestów, co wymagało od ekipy ogromnej cierpliwości i wytrwałości.

Pierwsze pytanie od publiczności było oczywiste – jak Katarzyna Smutniak wylądowała we włoskim filmie? Jak się okazało, urodzona w Pile aktorka przeprowadziła się do położonego na południu kraju tuż po maturze. Smutniak pochwaliła się talentem do nauki języków, dzięki któremu nie miała problemów z dostosowaniem się do licznych dialektów języka włoskiego i odgrywaniem ról Włoszek (tylko jeden raz zagrała Polkę). Na pochwałę zasługuje również przebogata i konsekwentna filmografia aktorki. „Lubię zaskakiwać sama siebie” – tak Kasia Smutniak skomentowała sposób, w jaki dokonuje ona selekcji ról filmowych.

Kontynuując wątek „Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie”, aktorka wyraziła własne zdziwienie niezwykłą recepcją filmu – zdarzało się, że barman pracujący w jednej z rzymskich kawiarni obwiniał ją o swoją kłótnię z partnerką. „To jest tylko film” – powiedziała Smutniak, aczkolwiek żartobliwie poradziła widzom, „póki jest czas przed filmem”, ażeby Ci usunęli z komórek wszystkie nieodpowiednie treści. Ironicznym komentarzem do tej dyskusji stała się melodia dobiegająca z telefonu należącego do jednego z widzów.

Interesującym wątkiem poruszanym podczas spotkania z Kasią Smutniak były jej więzi z Polską. Aktorka przyznała, że obecnie ojczyzna staje się dla niej coraz bardziej obca, a za swój dom uznaje Rzym. Jednakże znacznie mniejsza rozpoznawalność w kraju sprawia, że chętnie odwiedza ona rodzinne strony, które są dla niej miejscem odpoczynku od uciążliwej momentami popularności. Padło również pytanie dotyczące polskiego kina. Jak się okazało, Smutniak nie uczestniczy obecnie w realizacji żadnego rodzimego projektu filmowego, aczkolwiek nie wyklucza, że taka możliwość istnieje. Aktorka była jurorką konkursu polskich debiutów i filmów drugich na tegorocznej Cinergii. Wyróżniła więc kilka dzieł, które szczególnie przypadły jej do gustu. Znalazły się wśród nich m.in. Twój Vincent, Cicha noc i Serce miłości. Współczesne polskie kino wg aktorki zawiera „to, co gaśnie we Włoszech” – odwagę, oryginalność oraz młodzieńczy zapał. Niestety, na co zwróciła uwagę, rodzima kinematografia jest za granicą kojarzona prawie wyłącznie z reżyserami starej daty, przede wszystkim z Krzysztofem Kieślowskim i Andrzejem Wajdą.

Pozytywna i otwarta na widzów Katarzyna Smutniak podzieliła się z gośćmi ciekawostkami z własnego życia. Festiwalowicze dowiedzieli się na przykład, że aktorka chciałaby kiedyś zagrać „kogoś niesamowicie złego”. Przeznaczone na spotkanie piętnaście minut zmieniło się niespodziewanie w pół godziny. Czas ten upłynął jednak niesamowicie szybko. Rozmowa z Kasią Smutniak stanowiła idealne uzupełnienie następującego po niej pokazu Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie. Miejmy nadzieję, że aktorkę zobaczymy niebawem również w polskiej produkcji.

Autorstwo: Ilya Tsibets

Recenzje Filmów, Relacje z Wydarzeń, Strona Główna

Pokaz specjalny filmu „Człowiek z magicznym pudełkiem” i spotkanie z Bodo Koxem

Science-fiction to nie jest gatunek, z którym kojarzyłoby się polskie kino. Oczywiście, w historii naszej kinematografii można znaleźć takie perełki jak Seksmisja Juliusza Machulskiego, Golem Piotra Szulkina czy choćby najnowszy cykl krótkometrażówek Tomasza Bagińskiego, Legendy polskie Allegro. Nie zmienia to jednak faktu, że kino sci-fi konotuje głównie z takimi tytułami, jak Matrix Wachowskich czy choćby absolutnie kultowa już trylogia Powrotu do przyszłości. Tym większym zaskoczeniem okazało się dla mnie znalezienie w tegorocznym programie festiwalu dwóch polskich produkcji wpisujących się w tą konwencję gatunkową. Mowa tu oczywiście o intrygującym Photonie Normana Leto oraz urzekającym Człowieku z magicznym pudełkiem Bodo Koxa.

Człowieka… można rozpatrywać na dwóch płaszczyznach: z jednej strony jako umiejscowiony poza czasem i przestrzenią romans umacniający wiarę w platońską wizję miłości, a z drugiej jako istny hołd dla gatunku science-fiction – dzieło, które powstało z prawdziwej kinofilskiej pasji. W filmie można znaleźć zarówno zaczerpnięte ze znanych hitów zapożyczenia wizualne (choćby potwierdzony przez reżysera podczas poprzedzającego projekcję spotkania cytat z Fight Clubu Davida Finchera), jak i te słowne — tu między innymi odwołania do Facetów w czerni Barry’ego Sonnenfelda.

Ciekawsze jednak wydają się najprawdopodobniej „nieuświadomione” nawiązania do innych produkcji, chociażby Golema Piotra Szulkina  oraz… WALL·E’iego wytwórni Pixar. Ten pierwszy film można odnaleźć przede wszystkim w ujęciach kamienicy, w której zamieszkuje bohater, wypełniających świat przedstawiony reklamach oraz wizji władzy, która manipuluje swoimi obywatelami, używając gadżetu służącego do modyfikowania ich wspomnień. Co do animacji Pixara: trop ten został zasugerowany w trakcie spotkania. Bodo Kox zareagował na to, nazywając (z nutką ironii w głosie) swój film „polską odpowiedzią na WALL·E’iego i wywołując tym samym na widowni salwę śmiechu.

Reżyser zaserwował w Człowieku z magicznym pudełkiem iście orwellowską wizję przyszłości, choć, jak sam podkreślał podczas spotkania, ma nadzieję, że absolutnie chybioną. Świat 2030 jest szary, ponury, i, co najbardziej dołujące, pod względem intensywności represji politycznych niewiele różniący się od czasów PRL-u. Światłem w tunelu jest tu tylko miłość zdolna przekraczać wszelkie fizyczne bariery – trwała i niezmienna w swej sile.

Autorstwo: Justyna Szaferska

Relacje z Wydarzeń, Strona Główna

Rozmowa poświęcona twórczości Grzegorza Królikiewicza

Bezpośrednio przed czwartkowym pokazem filmu Zabicie ciotki (1984), o godzinie 20:00 odbyło się spotkanie ze znamienitymi gośćmi dotyczące życia i twórczości zmarłego niedawno Grzegorza Królikiewicza – reżysera, pedagoga, teoretyka i historyka kina. Gośćmi byli Robert Herubin, aktor, który w  prezentowanym filmie wcielił się w rolę Jurka, prof. Mariusz Grzegorzek, rektor łódzkiej PWSFTviT i dawny student Królikiewicza oraz dr Bronisława Stolarska – według pogłosek, główna inspiratorka Zabicia ciotki.

Przed samą rozmową z gośćmi zostały wyświetlone specjalne nagrania ze wspomnieniami dwóch operatorów, Ryszarda Lenczewskiego oraz Bogdana Dziworskiego. Wspominali oni współpracę z ,,tytanem kinematografii”, przedstawiając jego wpływ na swoją późniejszą twórczość.

Prof. Grzegorzek opowiedział publiczności o swym pierwszym spotkaniu z twórczością Królikiewicza, a także o wpływie, jaki miały na niego dwa pierwsze filmy reżysera. Ciepło wspominał czasy studenckie i zajęcia z ,,wariatem filmowym”, wspaniałym wykładowcą, który miał dość niekonwencjonalne metody nauczania, co sprawiało, że każde prowadzonego przez niego zajęcia stanowiły rodzaj ,,poligonu doświadczalnego”.

Pani doktor podzieliła się z festiwalową publicznością historią o swoim pierwszym spotkaniu z Grzegorzem Królikiewiczem w Łódzkim Domu Kultury i zdementowała plotki o tym, jakoby była główną inspiracją do stworzenia filmu, nazywając się jedynie ,,pośrednikiem Iwaszkiewicza”. Wspominała także o przyjaznych relacjach reżysera ze studentami oraz o jego ciekawych metodach twórczych – chociażby o ,,poszukiwaniu idei, a nie tylko formy” w filmach.

Robert Herubin zapytany o casting do filmu, w czasie którego rzekomo pokonał Zbigniewa Zamachowskiego, odpowiedział żartobliwie ,,tak było”, natomiast pytanie o to, ile Roberta jest w Jurku, spotkało się jedynie z odpowiedzią ,,czterdzieści sześć procent”. Podobnie jak pozostali goście, wyraził się on pozytywnie o pracy pedagoga ze studentami, wspominając o wielkim wsparciu jakiego udzielał on podczas kręcenia szkolnych etiud.

Na koniec spotkania okazję do wyrażenia swoich wspomnień oraz zadania pytań gościom miała festiwalowa publiczność. Każdy ze zgromadzonych mógł również podejść, by zamienić z gośćmi parę słów lub zrobić sobie z nimi pamiątkowe  zdjęcie.

Kamil Cybulski

Recenzje Filmów, Strona Główna

Serce Miłości (2017) – Łukasz Ronduda

Serce miłości eksploruje zależności między miłością, a sztuką dwójki artystów – Zuzanny Bartoszek (Justyna Wasilewska) oraz Wojciecha Bąkowskiego (Jacek Poniedziałek). Film ukazuje przenikanie się różnych wymiarów życia bohaterów, jego sfery prywatnej i publicznej, tego, co wspólne i oddzielne, artystyczne i bardziej przyziemne. Przedstawione postaci są do siebie niezwykle podobne, nie tylko fizycznie, ale przede wszystkim duchowo – obie toczą wewnętrzną walkę, która ściśle wiąże się z polem sztuki oraz ich toksycznym związkiem. Dla każdego z nich walka ta przyjmuje jednak inną formę. Bąkowski próbuje uporządkować swoje życie oraz burzliwy związek poprzez swoją muzykę i poezję. Bartoszek natomiast dopiero szuka artystycznego wyzwolenia, na którego drodze, w jej oczach, stoi partner, uznany już artysta.

Opierając język swojego filmu przede wszystkim na obrazie i dźwięku, twórcy ograniczyli w nim rolę słowa mówionego. Dialogi są tu zwięzłe, a wiele długich ujęć jest ich zupełnie pozbawiona. Nie ujmuje to jednak niczego filmowi, wręcz przeciwnie, obdarzając go  wyjątkową atmosferą i sprawiając, że widz może silniej utożsamić się z problemami  przeżywanymi przez bohaterów.

Warstwę wizualną filmu współtworzą prace artystów w interesujący sposób zestawione z przedstawieniami sytuacji i miejsc zupełnie prozaicznych (np. galerii handlowej). Towarzyszy temu imponująca muzyka Bąkowskiego – mroczna, budząca niepokój, idealnie odzwierciedlająca przedstawiony w filmie toksyczny związek Zuzanny i Wojciecha.

Twórcy pozostawili w swoim dziele wiele przestrzeni dla widza, który nie jest przez narrację prowadzony, ale intelektualnie angażowany w proces samodzielnej analizy i interpretacji. Forma dzieła nie pozostawia wiele do życzenia, natomiast sama gra aktorska stoi tu na wysokim poziomie. Mimo niezbyt długiego czasu trwania, film szczegółowo opisuje związek artystów od samego początku aż do końca. Pomija przy tym zbędne szczegóły z życia codziennego bohaterów, które dla widza mogłyby okazać się nużące. Film jest według mnie godny obejrzenia. Polecam.

Autorstwo: Kamil Cybulski

Relacje z Wydarzeń, Strona Główna

„Cicha noc” – spotkanie z twórcami

 

 

„Przecież ten film mógł równie dobrze zrobić Smarzowski”– takie głosy, oprócz braw, dało się usłyszeć z głębi sali tuż po seansie Cichej nocy. Chwilę później spotkanie z Marią Dębską, Tomaszem Ziętkiem oraz reżyserem filmu – Piotrem Domalewskim, rozpoczęło się właśnie od nawiązującego do tych wypowiedzi pytania. Reżyserowi nieuważającemu porównywania go do twórcy Wesela i Róży za coś uwłaczającego udało się wybronić – dwa wyżej wymienione filmy wg niego są na tyle różne, że momentami porównywanie ich do siebie nie ma zbyt wiele sensu. Tym samym trudno ustalić, gdzie pomiędzy nimi miałoby znajdować się jego dzieło. Zdradził natomiast, że inspiracje czerpał ze zgoła innych źródeł: Trzech Małp w reżyserii Ceylana i Rozstania Farhadiego.

Po rozwianiu tych wątpliwości uwaga została przeniesiona na kwestie związane z pisaniem scenariusza oraz realizowaniem filmu. Domalewski krótko przedstawił kulisy ich powstawania oraz opowiedział o największych problemach przy pracy nad nimi. Duże zainteresowanie wzbudził również dobór aktorów. Okazało się, że rola Jolki przypadła Marii Dębskiej na drodze castingu, natomiast zaplanowane wcześniej obsadzenie Dawida Ogrodnika w roli głównego bohatera i Tomasza Ziętka – jego brata – zostało umotywowane diametralną różnicą temperamentów i dużym podobieństwem cech fizycznych u aktorów. Dla budowania wiarygodności obrazu – zaznaczył reżyser – ważne było, żeby bohaterowie, prezentując nawet najbardziej różnorodny zestaw charakterów, wyglądem faktycznie przypominali rodzinę.

Pojawiło się również pytanie o odczucia aktorów na temat podobieństw między nimi a odgrywanymi przez nich postaciami. W ani jednym, ani drugim przypadku praktycznie ich nie było. Pytanie to jednakże doprowadziło do dyskusji o tym, czy postaci filmowe muszą dawać się lubić. Reżyser, nawiązując do Listów do M, zaznaczył, że nie jest to ten sam rodzaj filmu i akurat w przypadku Cichej Nocy nie było takiej potrzeby.

Następnie głos został przekazany publiczności. Oprócz ciekawych pytań wybrzmiały równie liczne pochwały i ciepłe słowa o filmie. Stanowczym upomnieniem było stwierdzenie publiczności, by reżyser „nie deprecjonował Listów do M”. Piotr Domalewski delikatnie sprostował swoje wcześniejsze słowa – chociaż wiadomo, że tylko winny się tłumaczy.

Spotkanie przebiegało w przyjemnej, bardzo swobodnej atmosferze i umożliwiło uczestnikom poznanie kulis powstania filmu uhonorowanego między innymi podczas festiwalu w Gdyni.

Autorstwo: Zuzanna Szor

Relacje z Wydarzeń, Strona Główna

Od komedii po horror – panel dyskusyjny o kinie gatunkowym

„Od komedii po horror – współczesne perspektywy kina gatunkowego” to temat panelu dyskusyjnego, który odbył się w miniony poniedziałek w Sali Kameralnej Kina Charlie w ramach 22. FKE Cinergia.  W dyskusji udział wzięli eksperci związani z filmem zarówno od strony publicystycznej oraz naukowej, jak i produkcyjnej: Mikołaj Góralik, Krystian Kujda, Grzegorz Fortuna, Michał Sterzyński, Jacek Rokosz i Piotr Kletowski. Spotkanie prowadziła Diana Dąbrowska.

Wydarzenie upłynęło pod znakiem burzliwych dyskusji na temat historii, kondycji i przyszłości kina gatunkowego w Polsce oraz na świecie. Mogliśmy podczas niego usłyszeć o tym, dlaczego zupełnie niesłusznie zdarza nam się lekceważyć znaczenie  istnienia komedii czy horroru. Paneliście poświęcili wiele uwagi kinu włoskiemu lat 50’ i 60’. Niejednokrotnie z ich padały takie nazwiska, jak Fellini, Antonioni czy Pasolini. Dyskutowano także o początkowo niedocenianych produkcjach klasy B, którym z czasem udało się uzyskać status dzieł kultowych – przywołano chociażby serie o Jamesie Tont’cie czy Agencie 077. Co zaskakujące, największe poruszenie na sali wywołała dyskusja o relacji łączącej europejskie i amerykańskie kino gatunkowe. Pojawiły się oskarżenia o europocentryzm i nadmierne skupianie się na twórczości mistrzów. Ostatecznie, na drodze intensywnej debaty udało się jednak dotrzeć do godzącej wszystkich zebranych opinii, stwierdzającej, że obie te kategorie przenikają się do tego stopnia, że trudno wskazać, która z nich jest nadrzędna.

Panel był szczególnie ważny nie tylko w związku wizytą Dario Argento w Łodzi i projekcją jego filmów, ale także z uwagi na charakter programu tegorocznej edycji festiwalu, przy tworzeniu którego położono szczególny nacisk właśnie na kino gatunkowe.

Autorstwo: Zuzanna Szor

Relacje z Wydarzeń, Strona Główna

Warsztaty z Jakubem Gierszałem w Teatrze Nowym

Jakub Gierszał to aktor młody i obiecujący. Nie tylko współpracował on z Agnieszką Holland przy realizacji Pokotu, ale miał również okazję zagrać Jerzego Górskiego w Najlepszym (2017) oraz Michaela w Pomiędzy Słowami (2017). Spośród wyżej wymienionych filmów, dwa ostatnie – odczytywane jako duży sukces dopiero rozpoczynającego karierę aktora – mieliśmy okazję obejrzeć w ramach Cinergii. Na tym jednak wkład Jakuba Gierszała w życie festiwalu się nie kończy. W czasie 22. Forum Kina Europejskiego, którego aktor jest honorowym gościem, uczestniczył on bowiem także w spotkaniach z widzami, a w czwartek 30 listopada poprowadził w Teatrze Nowym im. Kazimierza Dejmka warsztaty adresowane do licealnej młodzieży.

Wydarzenie to przybrało formę spotkania, na którym młodzi ludzie poznali sekrety warsztatu aktora. Po krótkiej prezentacji dotychczasowych dokonań artysty, zebrana w kręgu grupa zaczęła zadawać pytania. Niewielka i kameralna przestrzeń sali warsztatowej pomogła w przełamaniu barier i zbudowaniu przyjaznej atmosfery. Młodzież poznała między innymi historie związane z okresem dorastania aktora, drogę, która zaprowadziła go do szkoły teatralnej, a także jego wspomnienia związane z realizacją Sali Samobójców (2011) i Wszystkiego, co kocham (2009). Jakub Gierszał udzielił również kilku wskazówek osobom, które myślą o wybraniu podobnej ścieżki. Na koniec podzielił się on z uczestnikami warsztatów własnymi filmowymi preferencjami, zdradzając swoje zamiłowanie do dzieł Bergmana i aktorstwa Marlona Brando.

Dwie godziny spotkania wypełniły śmiech i wzruszenie. Po zrobieniu pamiątkowych zdjęć, uczestnicy opuścili salę zainspirowani i przepełnieni twórczą energią.

Autorstwo: Zuzanna Szor